O nas

1

drzewko

Historia przedszkola

WRZOSÓW – Buraków – Łomianki

Wrzosów – to najładniejsza część Burakowa, głównie za sprawą sąsiedztwa Parku Młocińskiego, regularnych działek, tworzących leśny klimat sosen i wrazenie ładu przestrzennego – okolice kościoła i restauracji Wrzos. Właścicielem tego terenu (tzw. Gór Burakowskich) od 1914 r. był Józef Przyłuski.
Oficjalna nazwa osady, na której znajdowała się posiadłość doktora Józefa Przyłuskiego, nosiła nazwę Buraków.
Ta połozona na granicy z Warszawą, pomiędzy Lasem Młocińskim, Wisłą i ulicą Brukową, dzielnica Łomianek moze pochwalić się bogatą historią. Juz w XVI wieku królowa Bona załozyła na tych terenach młyny, a w 1636 roku starosta warszawski zlokalizował tu miasto (właściwa nazwa Borakowo – od borów). Buraków nie cieszył się długo prawami miejskimi – 20 lat później, podczas Potopu Szwedzkiego, został całkowicie zniszczony, jednak z czasem odrodził się jako wieś.
Od wieków Buraków związany był z Młocinami. Równiez obecnie ma się wrazenie, ze Park Młociński, wraz z częścią Burakowa, zwaną Wrzosowem, tworzą całość. Historyczne są tez nazwy ulic: 11 Listopada, księcia Józefa Poniatowskiego, króla Jana III Sobieskiego, Stefana Czarneckiego, Tadeusza Kościuszki. Od lat 50. ubiegłego wieku Buraków funkcjonował jako odrębna jednostka administracyjna. W 1990 roku wszedł w skład nowo powstałego miasta i gminy Łomianki.

2

drzewko

Willa „Jutrzenka”

Początki klasztoru

Pierwszym domem Sióstr Niepokalanek we Wrzosowie była willa Jutrzenka, którą siostry otrzymały w darze od państwa Stanisławy i Józefa Przyłuskich, za staraniem ks. Jana Wysockiego, który był inicjatorem tej fundacji. Oficjalna nazwa osady, na której znajdowała się posiadłość doktora, nosiła nazwę Buraków i nalezała ona do Łomianek, gdzie znajdował się kościół parafialny. Pan Doktro Józef Przyłuski podarował Siostrom Niepokalankom w 1940 roku swoją willę „Jutrzenkę” – pod warunkiem, ze siostry zajmą się dziećmi i młodziezą. Początkowo całe piętro tego domu zajmowali lokatorzy, a gdy rodziny się wyprowadziły, powstały tam: dom dziecka dla sierot i internat dla kilkunastu dziewczynek. Zorganizowano kolonię dla dzieci z Warszawy. W jednym z pomieszczeń zamieszkał Ksiądz Kapelan.

Dr Józef Przyłuski

Stanisława Przyłuska

Ks. Prof. Jan Wysocki

kwiatuszki kwiatuszki kwiatuszek i biedronka ptaszek

3

Niezwykła historia domu

W domu zniszczonym już na początku wojny, siostry cały czas dokonywały koniecznych remontów. Jego położenie – tuż na granicy Lasu Bielańskiego, w pobliżu skarpy wiślanej – sprzyjało akcjom bandytów, zdarzały się też kradzieże.Siostry od początku traktowały to miejsce jako wezwanie do misji apostolskiej. W niewielkim klasztorze siostry w latach okupacji prowadziły przedszkole, kursy krawieckie dla dziewcząt i świetlicę dla młodzieży, przygotowywały dzieci do sakramentów świętych. Uroczyste pierwsze Komunie Święte oznaczały nie tylko przygotowanie duchowe dzieci, ale także ubranie i nakarmienie tych pociech. Był tu też dom dziecka dla sierot, internat dla kilkunastu dziewczynek /dla których siostry zorganizowały tajne nauczanie/, przyjeżdżały na kolonie dzieci z Warszawy. Siostrom powierzono kuchnię RGO i rozlewnię mleka.

Te wszystkie działania były wpisane w charakter domu zakonnego, ale siostry w latach wojny wykazały się nie lada odwagą, angażując się w działalność AK, były zwłaszcza ogromnym wsparciem dla partyzanckich oddziałów, których nie brakowało w okolicznych lasach. Jak we wszystkich domach zgromadzenia i tu przechowywano Żydów, zwłaszcza dziewczynki żydowskie, które ukrywano wśród innych dzieci. Wiedziało o tym niewiele osób, ale narażone były wszystkie mieszkające w domu. Prawdziwa gehenna Wrzosowa zaczęła się, kiedy do Warszawy zaczął zbliżać się front. Pod koniec lipca 1944 r. Niemcy zajęli przedszkole. Samoloty wroga ostrzeliwane były z Łomianek i Młocin, a odłamki spadały na Buraków. Huk i łuny stały się elementem codzienności. Kiedy wybuchło powstanie warszawskie, Wrzosów był przeznaczony na punkt sanitarny. Już w pierwszych dniach powstania w klasztorze został zakwaterowany oddział niemiecki, na szczęście Austriaków. Dzieci z Burakowa nie przychodziły na zajęcia, ale ludzie garnęli się do kaplicy. 30 sierpnia siostry zostały zmuszone do opuszczenia klasztoru. Udały się do Lasek, gdzie przygarnęły je siostry franciszkanki. Kiedy nasiliło się natarcie Rosjan i tutaj było niebezpiecznie. Siostra Antonia powróciła do Wrzosowa i próbowała ocalić część rozgrabionych rzeczy należących do klasztoru, przez jakiś czas mieszkały tam dwie siostry, ale kiedy huraganowy ogień artylerii rosyjskiej i naloty jeszcze bardziej się nasiliły, część sióstr dotarła do Szymanowa, pozostałe wraz z dziećmi z niemieckimi papierami ewakuacyjnymi pojechały do Złakowa Kościelnego.

Do stycznia 1945 r. Wrzosów znajdował się na linii frontu, domy sąsiadujące z willą sióstr zostały spalone. Klasztor był niewyobrażalnie zniszczony, bez okien i drzwi, splądrowany i w dodatku z nieznanymi lokatorami. Otaczały go okopy, a od Wisły do szosy teren był zaminowany. 19 lutego dotarła tu s. Antonia, z kaplicy wyeksmitowano dzikich lokatorów i siostra w niej zamieszkała. Pozostałym współmieszkańcom siostra udzielała pomocy medycznej, a oni odwdzięczali się drobnymi darami w postaci kawałka chleba, główki kapusty itp. Siostra ściągała do domu zrabowane rzeczy /dziękując za ich przechowanie w czasie wojny!/. Kiedy do domu powróciło więcej sióstr, zaczęły się gruntowne porządki. Nie było to zadanie łatwe. Po kilku miesiącach udało się zebrać pieniądze na remont kaplicy – ku ogromnej radości sióstr i okolicznej ludności.

Wkrótce siostry rozpoczęły pracę z dziećmi. Już w marcu funkcjonowała 4-letnia szkoła podstawowa i przedszkole. Zaczęło się żmudne zdobywanie podręczników i pomocy szkolnych, po które siostry jeździły nawet do Krakowa. Ta szkoła, potem 5-klasowa i pierwsza klasa gimnazjum – mimo jawnej niechęci aparatu partyjnego w kuratorium – trwała do lipca 1948 r. Przedszkole w styczniu 1946 r. objął Caritas, co wiązało się z niewielką /ale ogromnie potrzebną/ pomocą finansową i materialną. Prowadziła je s. Ena, a kiedy wyjechała ona z internatem do Kościerzyny, przybyła tu s. Floriana, która przez wiele lat pracowała z dziećmi i całą społecznością Burakowa, otoczona miłością dzieci i życzliwością ich rodzin. Siostry otworzyły na nowo świetlicę dla dziewcząt… W 1947 r. otworzono też bursę przeznaczoną dla dzieci słabego zdrowia, którą w 1952 r. władze upaństwowiły, przysyłając tu pod koniec roku szkolnego /na krótki czas, bo rodzice do takiej bursy dzieci nie przysłali/ świecki personel.

4

Kaplica i figura Najświętszej Panny

Swoistym centrum życia duchowego stała się od początku otworzona i poświęcona 29 IX 1940 r. kaplica. W 1957 r. w klasztornej tablicy stanęła – odnaleziona w Muzeum Narodowym w Warszawie – bliźniacza figura pani Jazłowieckiej, przyjęta z ogromną radością nie tylko przez siostry, ale i okoliczną ludność.

jezyk
króliczek, ptaszek, roślinki

5

Zgromadzenie Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP

Zgromadzenie Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP założone przez Matkę Józefę Karska i błogosławioną Matkę Marcelinę Darowską – powstało w Rzymie w 1857r. W tragicznym dla Polaków roku 1863 zostało przeniesione do Polski na Podole (dzisiaj Ukraina}, gdzie – w Jazłowcu – powstał dom macierzysty. Obecnie dom generalny znajduje się w Szymanowie pod Warszawą. Zgromadzenie zajmuje się kształceniem i wychowywaniem dzieci i młodzieży w prowadzonych przez siostry przedszkolach i szkołach; są to dwa licea ogólnokształcące, dwie szkoły gastronomiczne, dwa gimnazja, trzy szkoły podstawowe i cztery przedszkola. Siostry katechizują też dzieci w szkołach samorządowych. Początki fundacji klasztoru Sióstr Niepokalanek we Wrzosowie- Burakowie sięgają roku 1940 i są związane z osobą bogatego przemysłowca Józefa Przyłuskiego, ofiarodawcy letniej willi – Jutrzenka. Posesję, na której znajdowała się willa, Pan Przyłuski nazwał WRZOSOWEM z powodu rosnącego tam łanu pięknego wrzosu. Z czasem ta nazwa zatarła się wśród mieszkańców obecnego Burakowa, ale w nadal funkcjonuje w Zgromadzeniu Sióstr Niepokalanek.
Historia placówki jest bardzo bogata. Zgodnie z życzeniem Józefa Przyłuskiego siostry zajęły się dziećmi i młodzieżą. Początkowo była to praca w ochronce, z czasem powstała szkoła podstawowa, bursa dla dzieci chorych, dom dziecka – przeniesiony później do Kościerzyny, świetlica dla dzieci starszych i w końcu przedszkole, które istnieje do dziś, ciesząc się dużym powodzeniem.
W roku 1980 r. na miejscu Jutrzenki wzniesiony został nowy budynek. W latach 90. przy klasztorze powstała parafia. Przebudowana i powiększona kaplica służy jako kościół parafialny pod wezwaniem bł. Marceliny Darowskiej. Wielką cześć odbiera od mieszkańców Matka Boża w figurze Najświętszej Panny Jazłowieckiej dłuta Oskara Tomasza Sosnowskiego, wykonana niegdyś dla sióstr niepokalanek, a teraz znajdująca się w głównym ołtarzu. Siostry mają swoją wewnętrzną kaplicę, w której polecają ludność ziemi wrzosowsko-burakowskiej – swoich sąsiadów. Mieszkańcy ze wzruszeniem wspominają dawne siostry, zwłaszcza s. Florianę i s. Gracjanę. Ta ostatnia spoczywa cmentarzu w Łomiankach.

Patronka

chłopczyk dziewczynka

Marcelina z Kotwiczów Darowska

–  załozycielka Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP, urodzona 16 stycznia 1927 roku w Szulakach. Zmarła 5 stycznia 1911 roku w Jazłowcu na Podolu. Beatyfikowana 6 października 1996 roku w Rzymie.

Pochodziła z wielodzietnej rodziny o żywych tradycjach patriotycznych. Już jako dziecko odczuwała boleśnie zniewolenie Polski. We wspomnieniach z tego okresu odnotowała: Prosiłam Boga o zmiłowanie i błogosławieństwo dla ojczyzny i żebym pożyteczną jej się stała. Modlitwa małej dziewczynki została wysłuchana. Spełnić się też miało drugie dziecięce marzenie – zaskakujące, gdyż jej dom rodzinny nie wyróżniał się religijnością – otóż pragnęła ona życia zakonnego, chociaż niewiele o nim wiedziała ( klasztory pod zaborem rosyjskim zostały skasowane ). Nie mógł tego zrozumieć ukochany ojciec, mimo że łączyła ich nie tylko miłość, ale i głęboka przyjaźń. Kiedy ciężko zachorował, wywarł na córce moralną presję, aby wyszła za mąż.

Ślub 22-letniej Marceliny z Karolem Darowskim odbył się 2.10.1849 roku Postanowiła wtedy, że zapomni słowo ja i uświęci swoje małżeństwo żyjąc tylko w Bogu i dla Boga. Obowiązki żony i matki wypełniała wzorowo. Jej mąż mówił: To nie może być, jam nadto szczęśliwy, tak nie potrwa !. Po niespełna trzech latach wspólnego z nią życia zmarł nagle na tyfus. Marcelina została z dwojgiem maleńkich dzieci: Józefem i Karoliną. W rok później zmarł synek. Wówczas pogrążona w bólu wiedziała już na pewno, jaka jest myśl Boża odnośnie jej życia. W autobiografii zapisała: Droga świata wolą mi Bożą przeznaczona nie była, droga zakonna – przeznaczeniem moim. Osłabioną z powodu dramatycznych przejść młodą wdowę rodzina wysłała za granicę w celach leczniczych. W Rzymie podczas modlitwy objawił się jej duszy Bóg i odsłonił przed nią myśl swoją o zgromadzeniu wychowawczym. W głębokim przeżyciu mistycznym usłyszała wyraźnie Jego głos: Pójdź za mną ja cię poprowadzę. Wezwaniu Pana matka Marcelina pozostała wierna całe swoje życie – pełne trudu, ale wielokrotnie rozświetlane łaskami mistycznymi. Jej ojcem duchowym był o.Hieronim Kajsiewicz. To on zapoznał ją z Józefą Karską, która również pragnęła zrobić coś dla kraju i miała już konkretny pomysł założenia zgromadzenia żeńskiego, które poświęci się dziełu wszechstronnej formacji kobiet polskich. Marcelina musiała jednak powrócić na Podole, aby zaopiekować się córeczkę. Kłopoty i troski towarzyszące wychowaniu chorowitej Karolci, żmudne zabiegi o zapewnienie jej należytej ojcowizny; a także wyraźny sprzeciw rodziny wobec planów związanych z życiem zakonnym przysparzały jej wielu cierpień, ale jednocześnie hartowały wewnętrznie. Zarządzając majątkiem w Żerdziu podjęła pracę społeczno-oświatową, pomagała chłopom w usamodzielnianiu się po uwłaszczeniu. A oni, początkowo nieufni, płacili za to szacunkiem i wdzięcznością. Te wszystkie przejścia dostarczyły jej doświadczeń, dzięki którym poznała zakres oddziaływania kobiety. Mając 27 lat związała się w Rzymie prywatnymi ślubami ze zgromadzeniem tworzącym się wokół o.Hieronima Kajsiewicza i Józefy Karskiej. W 1863 roku, po śmierci Józefy, jako jej następczyni, została przełożoną małej początkowo wspólnoty zakonnej. Papież Pius IX błogosławiąc jej dziełu powiedział: „To zgromadzenie jest dla Polski”.

W znaczącym dla historii naszego narodu roku 1863 matka Marcelina przeniosła Zgromadzenie Sióstr Niepokalanego Poczęcia N.M.P. na ziemię ojczystą. W Jazłowcu ( Galicja ) otworzyła zakład naukowo – wychowawczy dla dziewcząt, który wkrótce stał się ośrodkiem kultury, polskości i głęboko zrozumianego katolickiego życia duchowego. Do głównych zasad, na których opierała formację sióstr i dzieci należały: prymat Boga, prawda, wzajemne zaufanie i bezinteresowność. W zakresie nauki uczennice otrzymywały klucz do wiedzy, tak podany, aby „obudzić w nich i rozwinąć życie umysłowe”. Matka Marcelina wprowadziła też nowatorską wówczas zasadę indywidualizacji w nauczaniu. Formacja moralna i intelektualna młodych dziewcząt ukierunkowana była na kształtowanie postaw nacechowanych odpowiedzialnością. Temu zadaniu miał służyć klimat całego domu zakonnego. Dzieci powinny w nim znaleźć „przykład, który uczy, wyjaśnia, dowodzi”. Matka mówiła: „Oczyszczone – oczyścimy, święte – do świętości prowadzić będziemy gościńcem znanym, pewnym, koniecznie cel osiągającym”. Była przekonana, że „Polska będzie, ale wtedy, kiedy społeczeństwo się odrodzi, a na to trzeba, aby rodzina stanęła na Bogu”. Kobiecie przypisywała rolę „strażniczki rodzinnego gniazda”. Myśląc o Polsce nie ograniczała się do środowiska ziemiańskiego, z którego się wywodziła Swoim wychowankom jako konkretne zadanie stawiała „zrozumienie ważności jedności z ludem, obowiązku względem niego, złamanie uprzedzenia, że stosunek z nimi bratni niepodobny”. Miały być „opiekunkami włościan i sierot, szkółek i ochron”. A zgodnie ze swoją dewizą, że uczyć trzeba poprzez przykład, zawsze i wszędzie, gdzie się znajdowała, udzielała niezawodnej i konkretnej pomocy ubogim; przy wszystkich domach zgromadzenia otwierała bezpłatne szkoły podstawowe dla dzieci z okolicznych wsi i osiedli. Matka Marcelina wolę działania i siłę na czyn czerpała z przekonania, że „Zgromadzenie jest Boże, sam Bóg je prowadzi. A ja tylko pióro piszącego”. Tak więc z woli Bożej „stawało dzieło, które miało pozór szaleństwa”. Do zakładu w Jazłowcu zgłaszało się tak dużo dziewcząt, że 10 lat po jego otworzeniu rozpoczęto budowę następnego w Jarosławiu na Sanem. Kolejne fundacje to domy: w Niżnowie nad Dniestrem ( przyjmowano tam bezpłatnie dzieci z rodzin zubożałych na skutek carskich represji ) i w Nowym Sączu. Szczególny charakter miał klasztor w Słonimie na Litwie, gdzie siostry 11 lat pracowały w ukryciu. W 1907 r. matka, po raz ostatni osobiście wysłała siostry do nowego domu – do Szymanowa. Uzyskanie od rządu carskiego pozwolenia za otwartą pracę u wrót stolicy graniczyło z cudem. Matka była przekonana o wielkich planach Bożych odnośnie tego domu

Dzieło błogosławionej Marii Marceliny trwa. W czasie dwóch wojen światowych siostry klasztory zamieniały na lazarety, wielokrotnie ewakuowane niosły ludziom pomoc w różnych okolicznościach i warunkach. Nigdy nie przerwały pracy dydaktyczno-wychowawczej ( czasami z konieczności tajnej ). Obecnie prowadzą szkoły oraz szeroką pracę katechetyczną, a także na Białorusi i Ukrainie działalność misyjną.

Wybrane myśli Bł. Matki Marceliny

„Rozwijać – nie wysilając, Ubogacać – nie przeciążając, Podnosić – nie egzaltując, Uczyć praktyczności – nie odzierając z poezji, Hartować – nie zatwardzając, Uszlachetniać – strzegąc od przesady. Oczyszczać, wydelikacać sumienie – nie dopuszczając skrupułów, Uczyć miłości bez czułostkowości, Pobożności bez dewoterii i śmieszności.”

„Kto ma być pierwszy dla żony i matki: mąż czy dziecko? Mąż pierwszy, dziecko drugie. Zdawałoby się, że dziecko bardziej jeszcze moje od męża – Tymczasem inaczej, bo przy dziecku kimś zastąpić się można, A przy mężu nikim”.

Rozwijając w dzieciach rozum, prowadź
prosto – prawdę dawaj mu za podstawę…
ucz myśleć, myśleć logicznie.

Tym jest człowiek – czym jest jego wola,
dlatego na wolę szczególną, najtroskliwszą,
najbaczniejszą zwrócić mamy uwagę.

Zasady wychowawcze

1 zasada

Bóg wszystkim, przez wszystko do Boga

Celem jej jest kształtowanie w dzieciach właściwej postawy chrześcijańskiej.

W stosunku do Pana Boga:
  • Udział dzieci w codziennej modlitwie, niedzielnej Mszy Świętej i okolicznościowych uroczystościach
  • Wdrazanie dzieci do róznego rodzaju praktyk religijnych (Rózaniec, Droga Krzyzowa)
  • Kształtowanie postawy ofiary i wyrzeczenia (ofiarowanie swoich zabawek, słodyczy dla potrzebujących)
W stosunku do siebie i drugiego człowieka:
  • Udział dzieci w codziennej modlitwie, niedzielnej Mszy Świętej i okolicznościowych uroczystościach
  • Wdrazanie dzieci do róznego rodzaju praktyk religijnych (Rózaniec, Droga Krzyzowa)
  • Kształtowanie postawy ofiary i wyrzeczenia (ofiarowanie swoich zabawek, słodyczy dla potrzebujących)

2 zasada

Bóg nas stworzył Polakami

Celem jest kształtowanie postawy patriotycznej.

Realizowana poprzez:
  • Udział dzieci w codziennej modlitwie, niedzielnej Mszy Świętej i okolicznościowych uroczystościach
  • Wdrazanie dzieci do róznego rodzaju praktyk religijnych (Rózaniec, Droga Krzyzowa)
  • Kształtowanie postawy ofiary i wyrzeczenia (ofiarowanie swoich zabawek, słodyczy dla potrzebujących)

3 zasada

Wierność swoim obowiązkom

Celem jest kształtowanie świadomej i odpowiedzialnej postawy dziecka.

Realizowana poprzez:
  • Udział dzieci w codziennej modlitwie, niedzielnej Mszy Świętej i okolicznościowych uroczystościach
  • Wdrazanie dzieci do róznego rodzaju praktyk religijnych (Rózaniec, Droga Krzyzowa)
  • Kształtowanie postawy ofiary i wyrzeczenia (ofiarowanie swoich zabawek, słodyczy dla potrzebujących)

4 zasada

Nauczyć dzieci myśleć

Celem jest kształtowanie świadomej i odpowiedzialnej postawy dziecka.

Realizowana poprzez:
  • Udział dzieci w codziennej modlitwie, niedzielnej Mszy Świętej i okolicznościowych uroczystościach
  • Wdrazanie dzieci do róznego rodzaju praktyk religijnych (Rózaniec, Droga Krzyzowa)
  • Kształtowanie postawy ofiary i wyrzeczenia (ofiarowanie swoich zabawek, słodyczy dla potrzebujących)
chłopczyk w otoczeniu przyrody

Archiwum

Donec luctus nulla sapien, nec faucibus lacus malesuada quis. Nunc eget pulvinar velit. Vivamus consectetur egestas lobortis. Suspendisse pulvinar orci feugiat mi cursus, quis eleifend erat condimentum. Donec sagittis ipsum sit amet sem ultricies, placerat imperdiet ex facilisis. Donec in lorem eu lorem rhoncus consequat in sed lectus. Nullam vulputate dui nunc, vel eleifend elit auctor egestas. Suspendisse accumsan ullamcorper orci sed congue.

Duis mattis felis est, vel varius sem rhoncus in. Maecenas rhoncus elit nec ligula ornare vestibulum. Maecenas vehicula libero id tortor blandit ultrices. Aliquam gravida lectus diam, ac eleifend dolor faucibus nec. Aliquam malesuada diam sit amet purus posuere volutpat. Nulla condimentum lectus et ligula ultrices vulputate. Etiam consequat dictum ipsum, id semper felis varius eget. In nec pulvinar justo. Nunc velit magna, pretium at eros sit amet, malesuada eleifend risus. Nam viverra sem blandit tellus ultrices, eu suscipit est porta.

Praesent id est velit. Suspendisse sit amet magna orci. Duis pulvinar tortor in mauris fermentum, pellentesque mattis enim consectetur. Aenean porta dui vitae neque auctor, vitae volutpat neque vestibulum. Nullam viverra arcu vitae massa ullamcorper aliquam. Aliquam iaculis finibus dui, non ultrices magna bibendum at. Fusce semper lorem justo, at vestibulum augue condimentum id.

Nunc molestie sit amet ante nec euismod. Phasellus imperdiet velit magna, vitae blandit arcu aliquet egestas. Duis elit felis, mollis in eros sit amet, pulvinar lacinia nibh. Donec porttitor ante id neque ornare, nec gravida massa hendrerit. Donec efficitur consectetur arcu, eu dictum tortor tincidunt eget. Pellentesque gravida quis ex id dignissim. Pellentesque hendrerit lacus ac libero suscipit pretium.

Phasellus mollis ante erat, dignissim sagittis enim convallis nec. Nulla dapibus et sem quis auctor. In porta arcu quis libero euismod, ac rutrum mi aliquam. Cras eget neque id dolor mollis ultrices. Donec non vehicula erat. Interdum et malesuada fames ac ante ipsum primis in faucibus. Integer at suscipit dui.